Jak nie zapamiętałam rodzaju okapników balkonowych

 

Mój mąż jest cierpliwy, ale do czasu. Zazwyczaj sytuacja wygląda tak, że mamy różne zdania, ja próbuje przekonać go do swojego i oboje się złościmy. Tak było wielokrotnie, a ja nie potrafiłam tego zmienić. Podobna sytuacja wyszła przy budowie domu. Oczywiście chciałam dobrze.

Dzięki sytuacji z okapnikami balkonowymi zmieniłam nastawienie

okapniki balkonoweGdy mój mąż powiedział, że potrzebne będą okapniki balkonowe oczywiście pospieszyłam z pomocą. Nie mając bladego pojęcia co robię, powiedziałam, że ja pojadę i je dokupię. Okazało się, że w całej zawierusze nie dokupiliśmy narożników. Wiadomo, że okapniki balkonowe zaczyna się kłaść od narożników. To znaczy, wiedział to mój mąż. Ja tylko usłyszałam, gdzie mam pojechać i co kupić. Czy na miejscu mogłam się pomylić w wyborze? Mogłam. Zapomniałam zapytać jakie profile już mamy. Pamiętałam jak mąż opowiadał mi, że najpierw montujemy okapniki, od narożników, potem kładziemy zaprawę, następnie płytki i uszczelniacze. Zapamiętałam również jak wybieraliśmy między aluminium a stalą nierdzewną oraz to, że dzięki okapnikom wilgoć nie będzie dostawała się pod płytki i nie będą się wykruszać. To zapamiętałam doskonale, ale rodzaj narożników już nie. Głupio mi było zadzwonić do męża, więc zadzwoniłam do córki by sprawdziła na fakturze co kupiliśmy w sklepie. Gdy podała mi symbol, kupiłam narożniki i wróciłam do domu. Udawałam, że nie było żadnych problemów z profilami balkonowymi, ale w duchu przeklinałam nasz taras i obiecałam sobie, że sytuacja więcej się nie powtórzy. Nie znałam się na klejach, okapnikach, kielniach…

Dzięki tej sytuacji, zauważyłam coś w końcu i postanowiłam zmienić swoje zachowanie. Niekoniecznie musiałam przecież pchać się do pomocy. Jestem polonistką z wykształcenia i teraz jestem bardziej świadoma różnic międzyludzkich.